...z domieszką uśmiechu
|
środa, 14.marca.2012, 14:57
Ostatnio zastanawiałam się, czy każdy z nas potrzebuje kogoś bliskiego obok? Gdzie podziali się starzy kawalerowie i stare panny? Nie ma. W ich miejsce pojawiło się nowe słowo singiel. Kiedyś 20-kilku letnia kobieta bez mężczyzny u boku, była uznawana za osobę niepełnowartościową ("skoro nikt jej nie chciał, to widocznie były ku temu jakies powody"), samotną, odepchniętą gdzieś na margines relacji społecznych. Istnieje stereotyp, że "stara panna" to wredna, negatywnie nastawiona do życia i mało życzliwa osoba.
Co więc się zmieniło? Żyjemy szybciej, bardziej intensywnie, skupiamy się na własnych potrzebach. Kobiety nie boją się pokazać swojej siły, są pewne siebie, zadbane, skoncentrowane na sukcesie. Kiedyś zamożny partner był swego rodzaju przepustką do dostatniego życia. Dziś? Kobiety samodzielnie troszczą się o wygodne, zamożne życie. Sam, to nie to samo co samotny. Brak partnera, to brak zobowiązań, konieczności troszczenia się o drugą osobę. Dla młodych osób to rozwiązanie bardzo odpowiada. Troszczą się tylko o siebie, mogą pozwolić sobie na wszystko, na co mają ochotę. Ale, czy nie jest tak, że singlem jest się do czasu? Wydaje mi się, że nawet najbardziej zagorzali single, szybko przestają nimi być, gdy pojawi się "ktoś odpowiedni". Ja jestem przeciwnością singla. Wydaje mi się, że nie potrafię funkcjonować bez partnera, wsparcia, miłości. Potrzebuję mieć kogoś, do kogo mogę się przytulić w nocy, zjeść śniadanie z rana i spędzić wolny czas. Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
Komentarze (0), Dodaj
wtorek, 14.lutego.2012, 15:11
Sesja zakończona. Wygrałam 3:0. Teraz jeszcze praktyki w szkole i praca licencjacka. Nie mam czasu na nic, muszę się jakoś zorganizować. Teraz muszę odespać i wyzdrowieć.
Dziś walentynki. Słodki dzień zakochanych. Na fb od rana widzę wpisy osób niezadowolonych z walentynek. Trochę tego nie rozumiem. Ok, nie mają go z kim świętować, więc się denerwują, ale po co psuć nastrój innym? Prawdziwa miłość zaczyna się tam, gdzie niczego już w zamian nie oczekuje. ![]() Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
piątek, 27.stycznia.2012, 13:21
SESJA
System Eliminacji Słabych Jednostek Akademickich. Najbardziej znany sposób uwalenia studenta przez profesorów, pozbawiający go młodzieńczych nadziei i planów na barwne życie studenckie: balowanie i obijanie się przez minimum 5 lat. Każdy student chciałby, żeby tydzień przed sesją trwał 14 dni. Sesja znana jest z dużego stopnia niespodziewalności, stąd wziął się znany powszechnie zwrot grzecznościowy "W tym roku sesja znów zaskoczyła studentów". Niektórzy błędnie uważają, że dzięki tzw. "dopalaczom" zyskają więcej energii i chęci do nauki. Jeszcze inni kierują się zasadą "pierdole, co będzie, to będzie". Sprawdzone sposoby na zaliczenie sesji? Niestety nie istnieją. Ostatnio naukowcy odkryli że student który nie przystąpi do sesji nie podlega jej prawom, co pozwala stwierdzić że ów student nie może być "uwalony". Dlatego ryzykiem jest stwierdzenie, że student nie uwalony to student, który zdał. Student, który zdał to taki któremu wpisano ocenę do indeksu. Syndrom Pełnej. Polega na oszukiwaniu własnego rozsądku, że najodpowiedniejszą porą na rozpoczęcie nauki jest tzw. "pełna" godzina. Student z tym syndromem powtarza zazwyczaj takie frazy: "Biorę się od dwunastej... Biorę się od trzynastej... Ile mam minut do czternastej?... Jeszcze przed piętnastą zdążę wejść na nk... Do szesnastej i tak nic nie zrobię, bo trzeba zjeść obiad. Biorę się od siedemnastej...". Zwykle kończy się na tym, że student bierze się do nauki na 2-3 godziny przed egzaminem, zamiast planowanych 2-3 dni. Bądź przy energy drinkach uczy się od 20:00 do 2:00 rano w tym: 2 godziny zbierania się do nauki, godzina dyskusji z kolegami na temat nauki i jutrzejszego egzaminu, kąpiel, kolacja i kolejny energy drink. Mamy już "jutro" i tutaj trzeba popisać na gadu gadu/fb. W końcu student jest szczęśliwy - dostał "prawdopodobnie" jutrzejszy test i musi go sobie rozwiązać. Udaje mu się to. Uczy się go do rana a gdy przychodzi na egzamin? Jest w szoku: "mogłem się jednak nauczyć, profesor nie jest takim głupcem za jakiego go miałem". Syndrom Jednego DniaNastępuje najczęściej po Syndromie Pełnej. Objawia się powtarzaniem frazy: "Gdybym miał jeszcze jeden dzień, to nauczyłbym się wszystkiego na egzamin". Objawy zbliżającej się sesjiStudent w stanie przedsesyjnym, to jednostka bardzo żywiołowa, pełna chęci do życia i zabawy, optymistycznie nastawiona do wszystkiego - przeczuwa sesję, jednak skrajny optymizm sprawia, że student ma chęć do nauki, która jednak poparta jest działaniem w skrajnych tylko przypadkach (patrz - 'KUJON'). W miarę zbliżania się sesji, rośnie nerwowość osobnika studiującego, pojawia się stres, rozdrażnienie i zmęczenie. Student zmienia tryb życia na nocny w przekonaniu, że nocą będzie mógł się uczyć, ponieważ wszyscy mogący mu w tym przeszkadzać śpią. Myślenie to jest o tyle błędne, że dotyczy wszystkich studentów, czego efektem jest wzmożony ruch nocny w pubach, barach oraz sklepach monopolowych, EWENTUALNIE na FB. Na kilka dni przed sesją student zaczyna nie wytrzymywać presji psychicznej, pije więcej, śpi mniej. Po kilku dniach takiego życia, przed samą sesją na skutek silnego zmęczenia organizmu, mózg przestaje poprawnie funkcjonować i student nie jest w stanie prawidłowo oceniać zagrożeń jakie na niego czekają. Zwykle przechodzi do rozumowania "pierdole, co będzie, to będzie" i naraża się na niebezpieczeństwo oblania egzaminu lub nawet roku. W takiej sytuacji tylko nieliczne jednostki potrafią przetrwać tylko z pomocą szczęścia, a pewna część studentów nawet przy zaburzeniach pracy mózgu potrafi wykorzystać pomoce naukowe przydatne do zaliczenia egzaminu: ściągę, podpowiadanie, przełożenie egzaminu, poprawkę sesji we wrześniu (patrz - 'kampania wrześniowa', ) oraz powtarzanie przedmiotu i roku. Gdy sesja przemija, student znów budzi się do życia, częściowo wraca do dziennego trybu życia, jego stan psychiczny się poprawia i jak po każdej sesji po raz kolejny powtarza sobie, że od następnej sesji będzie uczył się na długo przed jej rozpoczęciem. źródło: Nonsensopedia, polskiej encyklopedii humoruNastrój:
Kategoria: brak kategorii
|
Archiwum Szablon |
